Rodzinny Ogród Działkowy im. Roosevelta w Poznaniu

Rocznicę 100-lecia założenia Ogród obchodził 11 września 2010r. Według zebranych materiałów źródłowych już w 1908 roku na terenie pomiędzy mostami Libelta i Teatralnym istniały luźne ogrody zakładane przez kolejarzy i pocztowców w celu hodowli pszczół. Właściwa forma zorganizowanego ogrodu Działkowego została nadana przez ówczesne władze kolejowe w 1910 roku. Wynika z tego, że właśnie w tym roku przypada setna rocznica założenia Ogrodu. Historia zapisywała dzieje narodu, a wraz z nią dzieje działkowców i Ogrodu. Po wyzwoleniu Poznania i Wielkopolski spod zaboru pruskiego w 1918 roku rozpoczyna się rozbudowa miasta. Powstają nowe kamienice, są budowane ulice. Adaptuje się na cele publiczne budowle po zaborcy. Ogrody istnieją. Z każdym rokiem przybywa użytkowników, są to ludzie niezamożni. Starają się uprawą warzyw, owoców oraz hodowlą pszczół zapewnić wyżywienie swoim rodzinom. Czas upływa - następuje stabilizacja, miasto rozwija się a wraz z nim przemysł. Poprawia się również sytuacja materialna działkowców, swoimi uprawami mogą dzielić się z innymi. Jednak spokój nie trwa długo – w 1939 roku wybucha II Wojna Światowa. Ogród podczas okupacji niemieckiej znów wspomaga ludzi swą szczodrością, ale nie tylko – stanowi swoiste zagrożenie dla okupanta, bowiem z uwagi na swoje usytuowanie jest odpowiednią kryjówką do konspiracji. Niemcy to przewidzieli i wywłaszczają działkowców. Ogród zostaje po części obsadzony przez Niemców. W roku 1945 następuje wyzwolenie – ogród jest całkowicie zdewastowany przez okupanta, jednak działkowcy wracają po zawierusze wojennej. Wola i chęć odtworzenia swoich działek i całego Ogrodu jest silna. Ogród ponownie staje się spiżarnią dla wielu działkowców, jak ktoś ładnie powiedział ‘naturalną żywicielką”. Organizuje się Zarząd Ogrodu, którego celem jest pomoc działkowcom w uzyskaniu potrzebnych środków do odtworzenia Ogrodu. Praca i upór przynoszą efekty – Ogród zaczyna rozkwitać. Odbudowa i rozbudowa miasta po wojnie następuje szybko. Wzrastają potrzeby pozyskania terenów pod domy i ulice. W roku 1967 ówczesne władze miasta stawiają wniosek – likwidujemy Ogród, dając w zamian teren pomiędzy ulicami Lechicką i Naramowicką. I znów działkowcy muszą swoja pracę rozpocząć od nowa. Powstaje Komitet Budowy Ogrodu. Rozpoczyna się wyznaczanie i przydział działek. Nie ma wody, nie ma prądu, ale działkowcy potrafią się zorganizować. U pobliskiego gospodarza Pana Mleczko jest studnia i źródełko. Wozi się więc wodę i składuje w beczkach. W krótkim czasie powstają studnie abisynki rozmieszczone w alejkach Ogrodu. Rozpoczyna się budowa sieci energetycznej. Jest prąd. Równolegle są prowadzone prace mające na celu budowę Domu Działkowca. Ktoś wpadł na pomysł, aby był to zagospodarowany i odpowiedni dostosowany wagon. Zarządzający Ogrodem rozpoczynają badanie gruntu i przymierzają się do budowy hydrofornii, tak aby każda działka miała wodę. Jest woda na każdej działce. Ale to się samo nie wybudowało, a użytkownicy działek nie byli tak zamożni, aby ponieść nakłady finansowe, więc pracowali społecznie, wykonując ciężkie prace ziemne dokonali dzieła, z którego do dziś korzystamy. Działkowcy tworzyli na swoich działkach spiżarnie z różnorodnych odmian drzew i krzewów owocowych, jak również warzywniki. Był okres, gdy hodowano króliki i gołębie. W miarę upływu czasu potrzeby działkowców zmieniły się. Działki w naszym Ogrodzie uprawiają już następne pokolenia, przeobrażając je w ogród do wypoczynku, ogród hobby, ale są i działkowcy, dla których działka nadal jest spiżarnią. Dzisiaj, korzystając z dobrodziejstw już pobudowanych przez naszych poprzedników możemy je tylko modernizować i unowocześniać na potrzeby własne.

Prezes ROD

Jolanta Mrozik